Dystrybucja

Udławił się kotletem - ratowało go OSP

8 Marzec 2010 | powrót

634035761398061186Wystarczyła sekunda, żeby zdrowy mężczyzna w sile wieku padł bez czucia na ziemię. Antoni Oszknis (57l.) z Wiżajn (woj. podlaskie) omal nie przypłacił życiem kotleta. Zajadał ze smakiem kolację, kiedy kawałek mięsa utknął mu w przełyku. Życie uratowali mu strażacy, ale przez długie niedotlenienie zapadł w śpiączkę..

-  Zrobił sobie kanapkę z mięsem. Wziął pierwszy kęs i wtedy usłyszałam potworny kaszel i charkot. Dusił się na moich oczach! Nie wiem, jak to się stało… . - płacze Łucja Oszknis, żona pana Antoniego. - Chwilę później upadł na ziemię nieprzytomny..

Pan Łucja od razu zadzwoniła pod numer alarmowy. Na miejscu po kilku minutach pojawili się ochotniczy strażacy z Wiżajn. - Na szczęście mieliśmy ze sobą  sprzęt do reanimacji. Podtrzymywaliśmy go przy życiu 20 minut. Później przyjechała karetka - mówi Walenty Stankiewicz, szef Ochotniczej Straży Pożarnej w Wiżajnach. Pan Antoni nie odzyskał przytomności. Zapadł w śpiączkę. Pogotowie przewiozło go do szpitala w Suwałkach, a  lekarze zaczęli dramatyczną walkę o jego życie. Trwa do dziś…

Żona każdą wolną sekundę spędza przy mężu i czule gładzi jego rękę. - Na szczęście żyje, ale od tygodnia jest w śpiączce. Serce mi się ściska, kiedy na niego patrzę. Przeżyłam z nim 30 lat, a teraz nic nie mogę dla niego zrobić - łka Łucja Oszknis i szepcze czule mężowi do ucha - Obudź się Antoś, proszę, ja bez ciebie nie umiem żyć …

Źródło: Fakt  [Agnieszka Kaszuba]

powrót

Dodaj odpowiedź